Zdjecie zbiorowe przed budynkiem największego teleskopu.
Wszystkie zdjęcia zostały wykonane przez Redaktora Bronisława MJ Kamińskiego.
Poniżej publikujemy przesłany do nas fotoreportaż dotyczący wycieczki w ramach działającego Uniwersytetu III Wieku – UTW.
Z przyjemnością obserwujemy rozwój tej pięknej i potrzebnej społecznie inicjatywy. Gratulujemy serdecznie i czekamy na kolejne wieści dotyczące kolejnych wydarzeń związanych z aktywnością UTW w Kudowie-Zdroju. /GzK/
Bronisław MJ Kamiński
Radosna i pożyteczna wycieczka
Uniwersytet Trzeciego Wieku „Kudowianie” wybrał się – 22 listopada 2019 r na wycieczkę do Obserwatorium Astronomicznego Czeskiej Akademii Nauk w Ondrzejowie pod Pragą. Do pięknego i wielkiego autobusu pana Macieja Turonia wsiadło 46 osób, cały nasz Uniwersytet i w drogę. Obok kierowcy usiadł z mikrofonem w ręku przewodnik, którym był prof. dr hab. Jan Rzońca. A obok Profesora zasiadł drugi przewodnik astronom dr Maciej Zapiór, który miał szczęście od razu błogo usnąć i nie uraził niczyich uszu ani jednym słowem.
Dopowiemy, że dr Zapiór jest świetnym astronomem, pracował w Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu na Balearach w Hiszpanii, jest specjalistą od Słońca, ale zmęczony kilkudniowymi podróżami przysnął. Za to, czujny i wyspany Krzysztof Sadowski przemieszczał się po autobusie, czynny i uczynny prowadził sprawy organizacyjne. Każdemu można życzyć uczestnictwa w takim towarzystwie. Z Kudowy do Ondrzejowa jest około 150 km, wliczając w to długą jazdę po rozległym Ondrzejowie. W drodze, przez ponad dwie godziny jazdy Prof.Rzońca opowiadał o historii i walorach mijanych miejscowości, a szczególnie o czekającej nas Kutnej Horze. Po zwiedzeniu obserwatorium mieliśmy zahaczyć o Kutą Horę. Nim tam dojechaliśmy – wiedzieliśmy już o Kutnej niemal wszystko. Do przewodnictwa Profesora Rzońcy powrócimy pod koniec tej relacji.
W obserwatorium w Ondrzejowie
Mieliśmy wyruszyć z Kudowy, z ul Nad Potokiem o godz.8 rano. Wszyscy stawili się punktualnie, ponieważ punktualność jedna z największych cnót, to zaczęło się bardzo obiecująco. Kierowca bardzo dobry, wszystko uprzejmie, ostrożnie, bezpiecznie, wygodnie, jazda płynna, spokojna, bez szarpania, głowy nie leciały do przodu. Za to do przodu leciały myśli. Co też będzie można zobaczyć w tym Obserwatorium ? Czy daleko zajrzymy do nieba ? Co tam jest ? i jak to wygląda? – A tymczasem astronom smacznie chrapał i pozwalał na takie imaginacje. Zajechaliśmy przed pawilon Muzeum Obserwatorium, od tego mieliśmy zacząć zwiedzanie. Nasz astronom wypoczęty i w znakomitej formie pokazał najpierw muzeum, a następnie zaprowadził nas do …stołówki. Obiad bardzo wcześnie, tuż po 11-tej. Wyjaśniono nam, że Czesi jedzą obiad szybciej od nas, bo taki jest tu porządek w pracy. W obserwatorium astronomicznym wszystko może być dziwne, wiec nikogo to nie zaskakiwało. Obiad nie drogi, smaczny , stołówka była także atrakcją, niemal zabytkiem, przypominającym nasze stołówki zakładowe, jak w czasach Gomułki w KZPB w latach 70-tych. Obecny wśród nas, Włodzimierz Gadomski, który był dyrektorem KZPB uśmiechał się na ten retro widok: wystrój oszczędny, ale być może ta roztropna oszczędność miała wpływ na nie wysoką cenę dobrego obiadu. My, w Kudowie żyjemy w mieście uzdrowiskowym , w którym każdy dzień jest niedzielą i dlatego szybko zauważamy jakieś bardzo proste i oszczędne wystroje nie świąteczne .Jeden z naszych uczestników, o bardziej lewicowych poglądach, powiedział, że jemu się tak podoba.: skromnie, prosto, czysto. Dr Zapiór poprowadził nas w głąb Obserwatorium w towarzystwie czeskiej przewodniczki pani Martiny Exnerovej, bardzo pogodnej, wprost radosnej astronomki, jakby nie z tego świata. Wielkie Obserwatorium poznawaliśmy od pierwszych, dawnych urządzeń i lunet po bardzo nowoczesne teleskopy. Ostatnim akordem było wejście do budynku wielkiego teleskopu, największego obecnie w Europie środkowej. Widok imponujący. Olbrzymi teleskop wisiał przed nami , pod nim w podpiwniczeniu miejsce do obserwacji, a nad nim rozsuwany dach. Chciałoby się zajrzeć w niebo. Oboje astronomowie wyjaśniali, że nie popatrzymy przez teleskop nie tylko dlatego ,że jest pochmurnie i nic nie byłoby widać, ale że przez ten teleskop nie ogląda się nieba na wprost , lecz poprzez przetwarzanie komputerowe informacji astro-fizyko-chemicznych, objaśnili nam jak to działa, co i jak można zobaczyć i zbadać. Przed budynkiem z tym wielkim teleskopem wykonaliśmy sobie zbiorową fotografię. Do tej lekcji w Obserwatorium jeszcze powrócimy w następnych spotkaniach , bowiem przygotowujemy opowieści kosmologiczne do opowiedzenia przy najbliższej okazji. Po trzech godzinach opuściliśmy Ondrzejów i znaleźliśmy się w Kutnej Horze.


Pani w zielonej bluzie to astronom Martina Exnerova
Kutna Hora – miejsce nadzwyczajne.
Po około 40 minutach jazdy znaleźliśmy się w Kutnej Horze. Bajecznie piękne miasto o bogatej historii. Trudno to krótkich słowach opowiedzieć, trzeba tam pojechać i każdemu to polecamy. Nasz przewodnik Prof. Rzońca poprowadził w stronę przepięknego kościoła św. Barbary , a potem po historycznej części miasta. Bohaterem dnia był Andrzej Biliński. Na protezie nogi przeszedł kilka kilometrów w Ondrzejowie, a teraz szedł uliczkami i schodami górzystej Kutnej Hory. Możesz ,jeśli myślisz, że możesz – przypominały się na ten widok sławne słowa pastora Peale. W uroczych kafejkach Kutnej Hory posmakowaliśmy kawy i ruszyliśmy w drogę do Kudowy. Prof. Rzońca kontynuował opowieści o Kutnej i mijanych miejscowościach. Profesor mówi wyraźnie, przyjemnym spokojnym głosem, może opowiadać bez końca nie nużąc słuchaczy. Opowieści o historii przeplatał znakomitymi anegdotami , zachęcając przy tym innych do opowiadania różnych dowcipów. Autobus huczał od śmiechu i od .śpiewów. Było pięknie.


Kutna Hora, idziemy w stronę Kościoła Św.Barbary
No więc , jeszcze raz – co gały widziały?
W atmosferze radosnej studenckiej braci, uczestnicy kudowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku dowiedzieli się jak ludzkość poznawała Kosmos, jak wyglądają narzędzia naukowe tych badań, zobaczyli je na własne oczy, dowiedzieli się jak te narzędzia powstawały i dokąd dalej idziemy w tych badaniach. Co nasze oczy widziały? Niebo? Gwiazdy? Tamten świat? – Nie, tego nie widziały. Niebo, jako Kosmos, Wszechświat, ogarnia się nie tylko wzrokiem i lunetami, ale także całym umysłem. Zdawałoby się, że patrząc w Kosmos patrzymy tylko do przodu, poszukując tego co dopiero będzie., co się pojawi lub nadejdzie. Tymczasem, tak nie jest do końca. Nasz Wszechświat zaczął się od Wielkiego Wybuchu 13,8 miliardów lat temu. Wybuchnął jakiś nieprawdopodobnie skondensowany w energię i masę punkt nazywany pierwotną kosmiczną osobliwością , jakby nastąpiła jakaś gigantyczna eksplozja nuklearna i odłamki tej osobliwości z nieprawdopodobną szybkością popędziły przed siebie, tworząc miliardy ciał niebieskich, gwiazdy, planety i galaktyki i równocześnie zaczęła się tworzyć przestrzeń i ruszył czas. Te pierwsze odłamki gdzieś są daleko w przestrzeni kosmicznej, są i nadal pędzą , uciekając przed siebie poszerzają Wszechświat. Człowiek chce je zobaczyć. Jedni myślą, że wreszcie zajrzą Bogu do garnka, inni nie włączają w to Boga, lecz badają świat takim , jaki jest, czyli naukowo. Na uniwersytecie, także Trzeciego Wieku obowiązuje myślenie naukowe. Od razu dodajmy, że naukowe myślenie nie jest ani ateistyczne, ani religijne. Czy, gdybyśmy zobaczyli w Kosmosie owe pierwsze kawałki sprzed 13.8 miliardów lat, to czy widzielibyśmy Stworzenie Świata ? Nie, bowiem pojawiły się one z pierwotnej osobliwości, a nie wiemy co w niej było, i czy nas już wtedy nie było w jej programie. Teraz widzimy niezwykły paradoks: badając Kosmos i pędząc do przodu, gonimy ku najbardziej odległej …przeszłości. Do tych fascynujących tematów powrócimy na następnych spotkaniach. Zapraszamy do nas każdego, kogo to interesuje. (Bronisław MJ Kamiński)
